piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział VII

Rano wstałam i spojrzałam na zegarek. Zauwarzyłam, że zaspałam. Zdarzyło mi się to kolejny raz z rzędu. Szybko ubrałam się w przygotowane wczoraj ubrania i uczesałam się w kłosa.



Miałam dzisiaj na sobie swój ulubiony sweterek w paski, który dostałam od przyjaciółki z Tokio, która miała niebawem mnie odwiedzić. Zeszłam na dół i natychmiast wybiegłam do szkoły. Zdążyłam na drugą lekcję.

Lekcje mineły szybko, zdziwiło mnie jednak, że dzisiaj znowu nie widziałam plastików. Po powrocie do domu szybko się przebrałam w czarną sukienkę i poszłam do garażu.



Cieszyłam się, że jednak skusiłam się na stołówkowe jedzenie, bo teraz napewno niezdążyłam nic zjeść. Wsiadłam do samochodu i pojechałam prosto do biura. Gdy weszłam do biurowca, wszyscy się na mnie dziwnie patrzeli. Na pewno to przez to, że Jem traktuje mnie lepiej niż innych. Skierowałam się od razu do biura szefa. Zapukałam i weszłam. Jem jak zwykle siedział przy biurku i się uśmiechał.

- Witaj słoneczko, mówiłem, że ty nie musisz pukać. Masz czuć się jak u siebie.

- Cześć, dobrze będę pamiętła. Czym mam się dzisiaj zająć?

- Tak jak wczoraj mówiłem, idziemy na spotkanie. Nie jest to spotkanie służbowe. Spotkamy się z mojmi przyjaciółmi. Wyglądasz dzisiaj pięknie. - skomentował mój dzisiejsz strój.

- Dziękuję. Mam się przygotować jakoś do tego spotkania.

- Nie, to spotkanie nie jest związane z pracą. Mam pytanie, mogę Ci zaufać i wyjawić mój sekret? - zdziwiłam się, nie wiedziałam czego mam się spodziewać.

- Myślę, że możesz, jestem godną zaufania osobą.

- Nie jestem tym kim myślisz.

- .....

- To biuro to tylko moja przykrywka przed prawdziwym powołaniem. 

- To kim ty jesteś?? - spytałam nieśmiało.

- Jestem liderem gangu. - gdy to usłyszałam nie mogłam w to uwierzyć. Człowiek, któremu ufam jest gangsterem. - Przepraszam kochanie, że Ci prędzej nie powiedziałem, ale musiałem Ci naprawdę zaufać. Czy mój sekret jest u Ciebie bezpieczny?

- Zaskoczyłeś mnie, ale nikomu nic nie powiem. - powiedziałam cicho. Zaczęłam się go bać, nie wiedziałam do czego jest zdolny.

- Mała, niebój się mnie. Nie mógłbym Ci nic zrobić. Jesteś dla mnie zbyt ważna.

- A ci przyjaciele, z którymi mamy się dziś spotkać są z tobą w gangu?

- Tak, ale nie musisz się ich bać są nie groźni. Wszyscy działają na moje zlecenie. Powiedz, że się mnie nie boisz, proszę.

- Nie boję się, ale nie wiem co mam o ty myśleć. Dlaczego właśnie mi o tym powiedziałeś, czemu mnie wybrałeś na pomoc w firmie.

- Bo wiem, że jesteś wyjątkowa i zdolna. Mogę zostawić firmę i spokojnie zająć się gangiem, a wiem, że jak tu jesteś to wszystko będzie dobrze.

- Dziękuję, że zaufałeś mi, choć prawie w ogóle mnie nie znałeś. 

- Chciałbym przy okazji powiedzieć ci, że..... Kocham cię! Zakochałem się w  tobie od tej imprezy u  Jacksona, kiedy to  zobaczyłem cię zabłąkaną wśród tych idiotów, niczym owieczka wśród stada baranów. Przez to ufam tobie bez umiaru! Nie mogłem tego dłużej ukrywać. Chciałbym abyś zaakceptowała moje uczucia do ciebie i je odzwzajemniła.

- Ja...

____________________________c.d.n._____________________________________________________

I jak wam się podoba nowy rozdział?
Jak myślicie co odpowie Alex?

Następny rozdział pojawi się jakoś w tygodniu. Mamy aktualnie ferie i zamierzamy wykorzystać je na dopracowanie bloga. 


                                                                                               Pozdrowienia Mela i Caroline :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz