sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział V

Rano wstałam z bólem pleców, który był spowodowany leżącą na mnie Vicy. Położyłam ją delikatnie na poduszce i poszłam szykować się do łazienki. Po wyjściu wybrałam strój na dziś.


Po ubraniu się, obudziłam Vicy, która nie wiedziała gdzie się znajduje. Gdy moja przyjaciółka się ubrała zeszłyśmy na dół na śniadanie. W kuchni jak zwykle była Merry. Zrobiła nam pyszne omlety, które szybko zniknęły z talerza. Przy śniadaniu Vicy oznajmiła mi, że nie idzie dzisiaj do szkoły. Po zjedzeniu śniadania wyszła a ja pobiegłam do swojego pokoju po torbę i szybko wyszłam do szkoły. Dzień w szkole miną mi szybko. Nawet plastiki dały sobie spokój ze sprzeczkami choć myślę że to nie potrwa długo. Cały dzień myślałam o Vicy i jej rodzicach. Po szkole udałam się  szybko do domu i przebrałam się szybko w odpowiedni strój.   

       

Do tego założyłam czarne szpilki. Po wejściu do budynku od razu skierowałam się do biura Jem'a.
Zapukałam i weszłam. Przy biurku siedział mój nowy szef. Gdy mnie zobaczył uśmiechną się i powiedział:
- Witaj piękna. Widzę, że dostosowałaś się do moich zaleceń. - powiedział wyraźnie zadowolony.

- Dzień dobry, mogę się dowiedzieć czym będę się zajmowała?? - zapytałam niepewnie,

- Ależ oczywiście kochana, od dzisiaj będziesz moją osobistą asystentką.

- Czyli będę robiła panu kawę i przynosiła papiery do podpisania?? - zapytałam nieśmiało.

- Po pierwsze, po raz kolejny mówię ci, że dla ciebie kochana nie jestem panem tylko Jem. A po drugie nie będziesz mi robiła kawy, tylko będziesz jeździła ze mną na spotkania z klientami i pomagała podjąć ważne decyzje. - odpowiedział spokojnie, a ja się zdziwiłam, że właśnie mi proponuje coś takiego. Z jednej strony się cieszyłam, że mi ufa a z drugiej bałam się, że zrobię coś źle.

- Cieszę się, że mi ufasz tylko nie wiem czy się do tego nadaję. - odparłam.

- Kochanie, moja mała Alex, ja ci ufam i mam nadzieję, że ty też zaczniesz mi ufać. Twoja praca nie będzie trudna, więc na pewno sobie poradzisz. - uśmiechną się zachęcająco.

- Ja po prostu nie chcę zaszkodzić twojej firmie. Boję się, że zrobię coś źle.

- Niebój się z czasem się nauczysz, na początku będziesz przyglądała się mi jak załatwiam interesy. A z czasem, kto wie, może będziesz sama chodziła na takie spotkania. Mam nadzieję, że naprawdę mogę ci zaufać.

- Możesz mi zaufać. Myślę, że jestem godna zaufania i na pewno będę przykładała się do swojej pracy. Bardzo Ci dziękuję za tą szansę. Na pewno nie zawiodę szefa. - powiedziałam szczęśliwa. Jem uśmiechną się do mnie i wyszedł z biura. Po chwili wrócił i oznajmił mi, że zaraz przedstawi mnie wszystkim pracownikom. Zabrał mnie do sali gdzie było 180 pracowników. Wszyscy patrzyli się na mnie wrogo, czułam się nieswojo. Jem zabrał głos i zaczął mówić:

- Moi drodzy pracownicy, zebraliśmy się tu bo chcę wam przedstawić niezwykłą dziewczynę. Jest ona moją asystentką ale macie się zwracać do niej SZEFOWO!!! - powiedział rozkazująco.

- Tak jest szefie! - odpowiedzieli zgodnym chórem.

- No, a teraz bierzcie się do pracy. A ty chodź za mną, pokażę ci gdzie będziesz pracować. - pociągnął mnie za rękę i zaprowadził do mojego nowego biura.


Byłam mile zaskoczona tym co zobaczyłam. Pokój był dobrym połączeniem żywej zieleni z metalem i szkłem.

- Łał. To jest moje biuro ? - zapytałam, nie wierząc w to co widzę.

- Tak, Twoje biuro jest bezpośrednio połączone z moim. - oznajmił mi.

- Dziękuję, jest naprawdę piękne.

- A więc moja piękna Alex. Za 30 minut mamy spotkanie z przedsiębiorcami z Tokio. Z tego co wyczytałem z twojego CV przyda się twoja znajomość j. japońskiego.

- Tak, dam z siebie wszystko. Czy są jakieś papiery, którymi mam się zająć do tego spotkania ?

- Nie, już wszystko przygotowane. A teraz, proszę, usiądź. Musimy omówić pewne sprawy.

- Dobrze.


ciąg dalszy nastąpi ...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz