- A więc moi drodzy ! Oto oficjalnie przedstawiam wam moją nową dziewczynę. Ma na imię Alex. Wie o wszystkim czym się zajmujemy. Bardzo ją kocham. Jak wiecie, nasze życie jest bardzo często narażane. Dlatego chciałbym, abyście chronili waszą nową szefową, z najwyższym zaangażowaniem ! Tego od was oczekuję ! - powiedział w kierunku swojego gangu.
- Po co mamy narażać życie na takie coś?! - krzyknął Christopher.
- Zamknij się wreszcie ! - krzyknął Jem.
- Ooo, jeżeli cukiereczek ma być bezpieczny to ja proponuję żeby nauczyć ją samoobrony. Tak dla bezpieczeństwa. - powiedział ze słodką miną brunet.
- Dobry pomysł Jacke. A więc, kto jest chętny, aby szkolić moją ukochaną ? - spytał lider.
- Ja, ja, ja chcę ! - krzyczał skacząc z ręką uniesioną w górze Jacke. - To był mój pomysł Jem, więc ja chcę ją szkolić. Proszę, szefie ? - spojrzał na Jem'a maślanymi oczami.
- No dobrze, już dobrze. - uśmiechnął się jednocześnie przeczesując palcami swoje blond włosy. - Alex?
- Tak ? - odezwałam się, myśląc o niebieskich migdałach.
- Jutro o 7:00 rozpoczynasz ćwiczenia. - powiedział stanowczym tonem.
- Co? Jutro? Ale jutro przecież muszę być u ciebie w biurze. - przecież tak sobie nie rzucę pracy !
- Beautiful, to polecenie służbowe i masz je wykonać.
- Jeżeli tak, to zjawie się na nich. Tylko gdzie?
- Tu gdzie jesteśmy. Mamy tu specjalne sale do ćwiczeń. Jacke będzie tu na ciebie czekał.
- Ok.
- Kiedy nauczysz się już podstaw, będziesz miała lekcje ze mną. Jutro oficjalnie wstąpisz do naszego gangu i dostaniesz ksywkę. A teraz odwiozę cię do domu. Gdzie mieszkasz?
- Na Oxfordzie.
Jak zwykle odwiózł mnie, aż pod drzwi mojego domu. Kiedy miałam zamiar wysiąść, zauważyłam jak niania przypatruje nam się zza firanek. Odwróciłam się w stronę Jem'a.
- No to cześ....mhmm - zamknął moje usta krótkim, delikatnym pocałunkiem.
- Cześć piękna. Do jutra. - powiedział z zaborczym uśmieszkiem na twarzy.
Kiedy doszłam do drzwi, odwróciłam się jeszcze raz patrząc w kierunku auta. Jem czekał na to, aż bezpiecznie wejdę do domu. Uśmiechnęłam się i pomachałam wesoło. Bez wahania wbiegłam za próg drzwi. Zamykając je za sobą. Nagle poczułam jak uginają się pode mną nogi. Były jak z waty. Twarz zrobiła mi się jaskrawo czerwona. Osunęłam się po drzwiach na podłogę. Przez chwilę siedziałam zakrywając twarz rękoma. Wtem wparowała niania z miną pełną ciekawości jak i zadowolenia.
- O Jezu Chryste ! Nic ci nie jest kochanie ?! Jaki przystojny ten twój chłopak! Bo to twój chłopak jak mnie mam. Och, gdyby tylko tacy uroczy chłopcy byli w moich czasach... - nagle wpadła w ten swój świat "kiedy byłam piękna i młoda".
- Tak, to mój chłopak. Wszystko ze mną dobrze. Muszę tylko lekko ochłonąć. - powiedziałam czując jak powracam do normalności.
- A no tak. Ściągnij kurtkę i buty. Tam masz już przyszykowane kapcie. Zamierzam upiec czekoladowe ciasteczka. Pomożesz mi ? Przy okazji poopowiadasz mi trochę o tym przeuroczym dżentelmenie ! - widać było jak ją ciekawość zżera.
- Dobrze. Fajnie czasem tak razem popiec. Od razu przypominają mi się stare czasy, kiedy to byłam mała. - uśmiechnęłam się.
Przez następne 3 godziny piekłam i rozmawiałam z Merry, nie wtajemniczając ją w szczegóły. Kiedy to już poczułam jak zmęczenie bierze nade mną przewagę, stwierdziłam, że idę do swojego pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była 1:23 w nocy ! Poszłam szybko pod prysznic wiedząc, że w wannie bym usnęła natychmiastowo. Po umyciu zębów i wyszczotkowaniu włosów poszłam po tomik poezji. Zazwyczaj leżała sobie ona na półce i pokrywała się kurzem, ale po dzisiejszych wydarzeniach nabrałam chęć do poczytania czegoś o miłości. Usiadłam przy oknie i zaczęłam czytać. Z każdą chwilą moje powieki stawały się coraz to cięższe. Nawet nie zauważyłam kiedy to zasnęłam...
Miałam naprawdę przedziwny sen. Biegłam przez ulice Londynu na złamanie karku. Czułam, że ktoś mnie goni. W ręce trzymałam czarny pistolet, lecz bałam się go użyć. Wiedziałam, że jeśli się odwrócę ten ktoś może mnie złapać i porwać, a może i nawet zabić ! Krzyczałam, wołałam pomocy. Ludzie nie zwracali na mnie uwagi. Niektórzy nawet patrzeli na mnie z obrzydzeniem i pogardą. Biegłam dalej, nie zatrzymując się. Wbiegłam w jakąś uliczkę. Okazała się ślepa. Nie było z niej wyjścia. Dobiegłam do murku, wysokiego może na jakieś 3 metry. Wiedziałam. Przestępca zdążył już mnie dogonić. Odwróciłam się, zaczęłam jeszcze głośniej krzyczeć i nagle...
- Alex ! Spokojnie to tylko sen. Jestem tu przy tobie. Nic ci nie będzie. Ciiii...
To była Merry, która przybiegła mi z pomocą.
Pewnie krzyczałam co musiało ją obudzić.
Była 3 w nocy. Płakałam. Mój płacz zaczął powoli przeradzać się w szloch. Serce biło m i jak oszalałe. Snem to ja się raczej nie nacieszyłam.
- Połóż się dziecinko. Za chwilkę przyniosę ci ciepłego mleka. Po tym będziesz miała same miłe sny. - powiedziała zatroskana niania i poszła nalać mi mleka do szklanki. Kiedy wróciłam poczułam wielką ulgę. Przytuliłam się do niej i w mig zasnęłam. Tym razem śniło mi się, że leżałam na łące pełnej kwiatów, a obok mnie był Jem. Tak to na pewno będzie wspaniały sen...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszamy, że wczoraj nie dodałyśmy posta (-_-). Jakoś tak zabrakło nam weny twórczej XD. Ale dzisiaj powróciła jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki - a przynajmniej do mnie (Caroline) , bo z Melą to różnie bywa.... hahaha
Nom, a więc Nasi Drodzy Czytelnicy ! Życzymy wam wytrwałości w czytaniu naszego opowiadania i cierpliwości do nas. Ciał :*
sobota, 8 lutego 2014
środa, 5 lutego 2014
Rozdział VIII
- Ja.... - zamurowało mnie. Miałam mętlik w głowie - Ja nie wiem co mam odpowiedzieć.
- Dla mnie wystarczy tylko jedno twoje zdanie : "Ja ciebie też kocham ". - podniósł wzrok na mnie.
- Ech... To trudne ....Nie wiem co o tym myśleć. Ponieważ byłam pewna, że nic do mnie nie czujesz. - powiedziałam powoli ściszając głos.
- Rozumiem. - odpowiedział z westchnieniem. - Och, to takie skomplikowane. Jeszcze nic takiego nie czułem w stosunku do drugiej osoby.
- No bo wiesz ....... też się w tobie zakochałam. Po prostu nie wiem jak mam to opisać... - uśmiechnęłam się znacząco.
- Od kiedy ? - spytał zdziwiony.
- Od czasu tej imprezy u Jacksona. Na początku trochę mnie przerażałeś, nie mogłam zrozumieć twoich intencji do mnie, lecz kiedy poprosiłeś mnie do tańca, poczułam się zadziwiająco wyjątkowo.- powiedziałam na jednym tchu to co mi leżało na duszy.
- Naprawdę ? Nie mogę uwierzyć w własne szczęście, beautiful. Ale jestem szczęśliwy ! Teraz już jestem pewny, że mogę mówić ci wszystko. - po powiedzeniu tego nagle wziął mnie na ręce i zaczął obracać wokół swojej osi.
- Aaaaaa.... Co ty robisz, za chwilę się wywrócimy! - wrzasnęłam z zachwytu.
- Już, już. A teraz zgodnie z planem, idziemy na spotkanie z moimi przyjaciółmi kochana. - powiedział odstawiając mnie na pewny grunt pod nogami.
Po naszej rozmowie, czułam się lekko zakłopotana moimi słowami. Jak zwykle Jem szarmancko otworzył mi drzwi do swojego Jeep'a . Po przejechaniu drogi, ciągle miałam w myślach kłębiące się pytania takie jak: "Czy jego przyjaciele będą mili? ", " Zaakceptują mnie czy nie? " lub "Czy wśród nich będzie jakaś dziewczyna oprócz mnie? ". Pytania te nie dawały mi spokoju.
Dojechaliśmy na miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, przywitało nas tylko 7 osób.
- Dzień dobry szefie! - powitali Jem'a zgodnym chórem.
- Cześć Jem - odezwała się dwójka, tych stojących z przodu.
- O siema!. Dzień dobry przyjaciele! - odezwał się w kierunku pozostałej piątki.
- To są Jake i Christopher. Moi najlepsi przyjaciele. Są dla mnie jak bracia. - powiedział Jem do mnie.
- O witaj cukiereczku ! - powiedział drobniejszy z postury, chłopak o zielonych oczach.
- Kogo znów ze sobą przyprowadziłeś J. ? - powiedział z pogardą drugi, bardziej umięśniony.
- Nie "kogo", tylko Alex. Moją ukochaną. - uśmiechnął się z wyrazem dumy na twarzy.
- Taaa... Pewnie znów "twoją ukochaną", na tym razem niech zgadnę ......hmmmm .....
20 minut ?! - krzyknął prosto w twarz Jem'owi wyższy chłopak, prawdopodobnie Christopher.
- Że co ?! Tym razem jest inaczej. Alex różni się od innych. A po drugie przestań w tej chwili!
- Pff, bo co mi zrobisz? Obrazisz się na mnie ? - powiedział z ironią chłopak.
- To jest rozkaz od twojego lidera! - krzyknął po raz kolejny Jem.
- Niech ci będzie. Ale żeby nie było znowu " A nie mówi..... - nagle przerwał mu Jacke.
- Ojj, jakaś ty przesłodka ! Jak długo się znacie? Jak przekonałaś do siebie tego gbura ? Czy my się przypadkiem nie znamy ? - zaczął zasypywać mnie lawiną pytań figlarny chłopak.
- To nie zależało ode mnie. Tak jakoś się stało, niedawno. Też mi się zdaje, że już się kiedyś spotkaliśmy. - powiedziałam, powoli przypatrując się reakcji mojego ukochanego, która nie wróżyła nic dobrego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto nasz kolejny post do " Gangsterskiej miłości". Jak Wam się podoba ? Jak myślicie jak potoczy dalej się historia?
Pozdrowienia od Caroline i ciągle myślącej o niebieskich migdałach Meli. Ciał :*
- Dla mnie wystarczy tylko jedno twoje zdanie : "Ja ciebie też kocham ". - podniósł wzrok na mnie.
- Ech... To trudne ....Nie wiem co o tym myśleć. Ponieważ byłam pewna, że nic do mnie nie czujesz. - powiedziałam powoli ściszając głos.
- Rozumiem. - odpowiedział z westchnieniem. - Och, to takie skomplikowane. Jeszcze nic takiego nie czułem w stosunku do drugiej osoby.
- No bo wiesz ....... też się w tobie zakochałam. Po prostu nie wiem jak mam to opisać... - uśmiechnęłam się znacząco.
- Od kiedy ? - spytał zdziwiony.
- Od czasu tej imprezy u Jacksona. Na początku trochę mnie przerażałeś, nie mogłam zrozumieć twoich intencji do mnie, lecz kiedy poprosiłeś mnie do tańca, poczułam się zadziwiająco wyjątkowo.- powiedziałam na jednym tchu to co mi leżało na duszy.
- Naprawdę ? Nie mogę uwierzyć w własne szczęście, beautiful. Ale jestem szczęśliwy ! Teraz już jestem pewny, że mogę mówić ci wszystko. - po powiedzeniu tego nagle wziął mnie na ręce i zaczął obracać wokół swojej osi.
- Aaaaaa.... Co ty robisz, za chwilę się wywrócimy! - wrzasnęłam z zachwytu.
- Już, już. A teraz zgodnie z planem, idziemy na spotkanie z moimi przyjaciółmi kochana. - powiedział odstawiając mnie na pewny grunt pod nogami.
Po naszej rozmowie, czułam się lekko zakłopotana moimi słowami. Jak zwykle Jem szarmancko otworzył mi drzwi do swojego Jeep'a . Po przejechaniu drogi, ciągle miałam w myślach kłębiące się pytania takie jak: "Czy jego przyjaciele będą mili? ", " Zaakceptują mnie czy nie? " lub "Czy wśród nich będzie jakaś dziewczyna oprócz mnie? ". Pytania te nie dawały mi spokoju.
Dojechaliśmy na miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, przywitało nas tylko 7 osób.
- Dzień dobry szefie! - powitali Jem'a zgodnym chórem.
- Cześć Jem - odezwała się dwójka, tych stojących z przodu.
- O siema!. Dzień dobry przyjaciele! - odezwał się w kierunku pozostałej piątki.
- To są Jake i Christopher. Moi najlepsi przyjaciele. Są dla mnie jak bracia. - powiedział Jem do mnie.
- O witaj cukiereczku ! - powiedział drobniejszy z postury, chłopak o zielonych oczach.
- Kogo znów ze sobą przyprowadziłeś J. ? - powiedział z pogardą drugi, bardziej umięśniony.
- Nie "kogo", tylko Alex. Moją ukochaną. - uśmiechnął się z wyrazem dumy na twarzy.
- Taaa... Pewnie znów "twoją ukochaną", na tym razem niech zgadnę ......hmmmm .....
20 minut ?! - krzyknął prosto w twarz Jem'owi wyższy chłopak, prawdopodobnie Christopher.
- Że co ?! Tym razem jest inaczej. Alex różni się od innych. A po drugie przestań w tej chwili!
- Pff, bo co mi zrobisz? Obrazisz się na mnie ? - powiedział z ironią chłopak.
- To jest rozkaz od twojego lidera! - krzyknął po raz kolejny Jem.
- Niech ci będzie. Ale żeby nie było znowu " A nie mówi..... - nagle przerwał mu Jacke.
- Ojj, jakaś ty przesłodka ! Jak długo się znacie? Jak przekonałaś do siebie tego gbura ? Czy my się przypadkiem nie znamy ? - zaczął zasypywać mnie lawiną pytań figlarny chłopak.
- To nie zależało ode mnie. Tak jakoś się stało, niedawno. Też mi się zdaje, że już się kiedyś spotkaliśmy. - powiedziałam, powoli przypatrując się reakcji mojego ukochanego, która nie wróżyła nic dobrego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto nasz kolejny post do " Gangsterskiej miłości". Jak Wam się podoba ? Jak myślicie jak potoczy dalej się historia?
Pozdrowienia od Caroline i ciągle myślącej o niebieskich migdałach Meli. Ciał :*
poniedziałek, 3 lutego 2014
UWAGA
Zapraszamy serdecznie na naszego drugiego bloga. Wszystkiego dowiecie się po tym adresem : http://szybkajazdamc.blogspot.com/. Nowy post pojawi się w środę.
Mela i Caroline :)
Mela i Caroline :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)