- Ja.... - zamurowało mnie. Miałam mętlik w głowie - Ja nie wiem co mam odpowiedzieć.
- Dla mnie wystarczy tylko jedno twoje zdanie : "Ja ciebie też kocham ". - podniósł wzrok na mnie.
- Ech... To trudne ....Nie wiem co o tym myśleć. Ponieważ byłam pewna, że nic do mnie nie czujesz. - powiedziałam powoli ściszając głos.
- Rozumiem. - odpowiedział z westchnieniem. - Och, to takie skomplikowane. Jeszcze nic takiego nie czułem w stosunku do drugiej osoby.
- No bo wiesz ....... też się w tobie zakochałam. Po prostu nie wiem jak mam to opisać... - uśmiechnęłam się znacząco.
- Od kiedy ? - spytał zdziwiony.
- Od czasu tej imprezy u Jacksona. Na początku trochę mnie przerażałeś, nie mogłam zrozumieć twoich intencji do mnie, lecz kiedy poprosiłeś mnie do tańca, poczułam się zadziwiająco wyjątkowo.- powiedziałam na jednym tchu to co mi leżało na duszy.
- Naprawdę ? Nie mogę uwierzyć w własne szczęście, beautiful. Ale jestem szczęśliwy ! Teraz już jestem pewny, że mogę mówić ci wszystko. - po powiedzeniu tego nagle wziął mnie na ręce i zaczął obracać wokół swojej osi.
- Aaaaaa.... Co ty robisz, za chwilę się wywrócimy! - wrzasnęłam z zachwytu.
- Już, już. A teraz zgodnie z planem, idziemy na spotkanie z moimi przyjaciółmi kochana. - powiedział odstawiając mnie na pewny grunt pod nogami.
Po naszej rozmowie, czułam się lekko zakłopotana moimi słowami. Jak zwykle Jem szarmancko otworzył mi drzwi do swojego Jeep'a . Po przejechaniu drogi, ciągle miałam w myślach kłębiące się pytania takie jak: "Czy jego przyjaciele będą mili? ", " Zaakceptują mnie czy nie? " lub "Czy wśród nich będzie jakaś dziewczyna oprócz mnie? ". Pytania te nie dawały mi spokoju.
Dojechaliśmy na miejsce. Ku mojemu zdziwieniu, przywitało nas tylko 7 osób.
- Dzień dobry szefie! - powitali Jem'a zgodnym chórem.
- Cześć Jem - odezwała się dwójka, tych stojących z przodu.
- O siema!. Dzień dobry przyjaciele! - odezwał się w kierunku pozostałej piątki.
- To są Jake i Christopher. Moi najlepsi przyjaciele. Są dla mnie jak bracia. - powiedział Jem do mnie.
- O witaj cukiereczku ! - powiedział drobniejszy z postury, chłopak o zielonych oczach.
- Kogo znów ze sobą przyprowadziłeś J. ? - powiedział z pogardą drugi, bardziej umięśniony.
- Nie "kogo", tylko Alex. Moją ukochaną. - uśmiechnął się z wyrazem dumy na twarzy.
- Taaa... Pewnie znów "twoją ukochaną", na tym razem niech zgadnę ......hmmmm .....
20 minut ?! - krzyknął prosto w twarz Jem'owi wyższy chłopak, prawdopodobnie Christopher.
- Że co ?! Tym razem jest inaczej. Alex różni się od innych. A po drugie przestań w tej chwili!
- Pff, bo co mi zrobisz? Obrazisz się na mnie ? - powiedział z ironią chłopak.
- To jest rozkaz od twojego lidera! - krzyknął po raz kolejny Jem.
- Niech ci będzie. Ale żeby nie było znowu " A nie mówi..... - nagle przerwał mu Jacke.
- Ojj, jakaś ty przesłodka ! Jak długo się znacie? Jak przekonałaś do siebie tego gbura ? Czy my się przypadkiem nie znamy ? - zaczął zasypywać mnie lawiną pytań figlarny chłopak.
- To nie zależało ode mnie. Tak jakoś się stało, niedawno. Też mi się zdaje, że już się kiedyś spotkaliśmy. - powiedziałam, powoli przypatrując się reakcji mojego ukochanego, która nie wróżyła nic dobrego.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto nasz kolejny post do " Gangsterskiej miłości". Jak Wam się podoba ? Jak myślicie jak potoczy dalej się historia?
Pozdrowienia od Caroline i ciągle myślącej o niebieskich migdałach Meli. Ciał :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz